W kwestii matury
Link 30.06.2009 :: 16:13
Na pewno nie wiedzieliście, że zasadniczo najtrudniejsza dla tegorocznych maturzystów była informatyka (rozszerzona: 77% zdawalności, średnia 35%; podstawowa: zdawało 322 ludzi, nikt nie miał setki).
Na pewno ucieszycie się, że wszyscy zdający wiedzę o tańcu (80), zdali.
Zapewne Was zdziwi, że tylko z:
języka łacińskiego i kultury antycznej
wiedzy o tańcu
języka francuskiego
języka hiszpańskiego
i
języka włoskiego
nikt nie dostał zerowej ilości punktów.
Wiedza o tańcu jest wyjątkowa także w innych kwestiach - ten jedyny przedmiot nie został napisany przez nikogo na 100%.
Albo mi się zdaje, albo (pomijając języki) najwięcej, bo aż 151 048 młodych ludzi zdawało geografię. Podstawową, średnio na 50%. Średniaki.
Najwyższą średnią w wysokości 78,34% maturzyści uzyskali z języka rosyjskiego na poziomie rozszerzonym.
Najwyższy wynik minimalny ma podstawowy język łaciński i kultura antyczna - 36%.
Kacper Szapiel z części pisemnej egzaminu ma takie wyniki:
język polski .............................poziom podstawowy - 71% pkt
język niemiecki ........................poziom rozszerzony - 83% pkt
wiedza o społeczeństwie ............poziom rozszerzony - 66% pkt
historia ....................................poziom rozszerzony - 64% pkt
To niedobrze, ale szansę na studia raczej mam.
EDIT: Aha, zapomniałem podać źródło. Gdyby strona cke przestała działać, a ktoś miałby umrzeć z ciekawości, to mam kopię.
Aha - oto ona.
Komentuj (1)
Jagged Alliance 2
Link 17.06.2009 :: 21:30

Yes, Shadow. We are fucked.
Komentuj (4)
Dupek
Link 06.06.2009 :: 22:40
Drogie Dzieci Witkacego, uprzejmie informuję, że pan Szuchta nie jest w Izraelu, tylko za tu, za oknem.
Nie przyszedł na zakończenie i bal, bo mu się nie chciało.
Komentuj (7)
The Incredible Machine
Link 06.06.2009 :: 13:35

Pop the balloon.
Komentuj (0)
Internetowy spisek
Link 29.05.2009 :: 13:56
Na skutek splotu nieszczęśliwych wypadków mój router odmówił współpracy.
Stwierdzenie, że to właśnie z tego powodu przez chyba ze dwa dni nie miałem Internetu jest oczywiście nadużyciem, bo wiele w tej sprawie zależało od mojego lenistwa. Nie chciało mi się włazić pod łóżko po routerową ściągę, żeby go skonfigurować od nowa. Ale się nazbierało zaległości.
Dzisiaj to zrobiłem. Ale zanim nastąpił reset, postanowiłem odłączyć dziada od prądu - niech poczuje ból. W trakcie tej czynności dowiedziałem się, że w godzinach porannych, kiedy ja smacznie spałem, mój dom odwiedził Maciek, czyniąc z routerem jakieś dziwne rzeczy.
Oczywiście mama nie była w stanie powiedzieć, jakie.
Po ponownym podłączeniu sprzętu do prądu jego lampki zaciekle mrygały (zabawne, podkreśla mi to słowo na czerwono) - którą to czynność nadal próbują utrzymywać - ale Internet wrócił. Wrócił do mnie, wrócił do mamy i, o dziwo, nawet do Justyny wrócił po kablu.
W związku z powyższym czuję się zmuszony zadać następujące pytania:
- dlaczego go nie było, skoro jest?
- co jest odpowiedzialne za to, że jest - podejrzana działalność Maćka, czy odłączenie od prądu?
- dlaczego mój brat mnie nie obudził, głupek jeden?
- jak zapobiegać takim sytuacjom zamierza premier Tusk w dobie Strasznie Wielkiego Kryzysu?
Komentuj (5)
Cześć Maks
Link 25.05.2009 :: 12:37

Też się cieszę, że Cię widzę :)
Komentuj (5)
Dzień siódmy: i Szapiel odpoczął
Link 22.05.2009 :: 00:21
Witam w pierwszych minutach pierwszego dnia bez matur. Są wakacje, moi mili.
Po prawdzie, to zaczęły się już po powrocie z niemieckiego. W ramach rozpoczęcia wakacji zaprowadziłem New Room Order, zmieniający sytuację w sposób znaczący. Pozbyłem się miliona ton papierów i śmieci. Oczywiście, bez pomocy wiernej kobiety u boku byłoby to dużo trudniejsze.
Dodam z dumą, że mimo obecności wiernej kobiety u boku, nie przekonałem się do wyrzucenia paru zbędnych drobiazgów, szczególnie piórnika i jednego biurka. NRO nie oznacza całkowitej destrukcji starego ordera.
Zgodnie z planami, wakacje rozpocząłem także inną rzeczą - spędziłem dzisiaj wieczór przy Wiedźminie. I to wcielając się w niego, dla odmiany.
Gra jest wielce obiecująca.
Jeszcze teraz jestem ciekaw, jak odbije się na mnie mój zamiar uratowania karczmarki przed zbiorowym gwałtem. Bo wiadomo, że takie rzeczy zawsze się źle kończą dla Rycerza z Bajki.
Z ważnych wieści jeszcze tylko jedna: jeden z kwiatków rosnących na szafce abordażuje do doniczki sąsiada.
Cwaniak.
Komentuj (5)
Dzień szósty: niemiecki
Link 21.05.2009 :: 19:29
Ustny. 19.
Komentuj (0)
Dzień piąty: polski
Link 18.05.2009 :: 19:07
Ustny. 20.
Komentuj (8)
Dzień czwarty: historia
Link 12.05.2009 :: 13:49
Rozszerzony. Raczej łatwy, więc chyba dałem jako-tako radę.
Komentuj (0)
